SIGNUM TEMPORIS TEATRU OTWARTEGO

TEATR OTWARTY – bo otwierał nowe horyzonty, był otwarty na różne idee i problemy, OTWARTY, jak drzwi u księdza Tadeusza. Józef Barański.O TEATRZE OTWARTYM – OTWARCIE.. Tekst powstał powstał w 1998 roku.

Lubili się ze sobą spotykać…Jolanta Maciołek w latach osiemdziesiątych postanowiła z grupą młodzieży z Szamocina zrealizować widowisko poetycko – muzyczne. Jak wspominała w wywiadzie udzielnym na Stacji Szamocin ( wespół z Michałem Jędraszczakiem) od razu poprosiła o reżyserską pomoc Józefa Barańskiego, miejscowego polonistę.

 Sprawami organizacyjnymi i scenografią zajęła się inicjatorka, natomiast opracowaniem muzycznym sztuk ksiądz Tadeusz Murawski. Zespół spotykał się na wikariacie, właśnie u ks. Tadeusza. To jemu teatr zawdzięczał, że mógł w dobrych warunkach spotykać się na próbach. Proboszcz Kusztelak także akceptował spotkania teatralnej młodzieży.

Aktorzy m.in. Katarzyna i Tomasz Śródowie wspominają, że była herbata i ciastka, choć żartobliwie opowiadali, że i tak podjadali księdzu kostki cukru.

Zawsze było ciepło –  dodaje Michał Jędraszczak –  nie tylko fizycznie” .

Tomek Śróda wspomina –  Ks. Murawski- bardzo skromna postać i niesamowity duchem człowiek, który wpuścił na swoją plebanię żywioł nastolatków. My czekaliśmy na te spotkania cały tydzień, spotykaliśmy się w piątek i on musiał znosić nasze śmiechy i chichy

               i to wyjadanie kostek cukru z cukiernicy…Kasia :”  A nasz polonista Józef Barański spokojnie odczekiwał te nasze” wygłupy” i „nagadywanie się”, po tygodniowym niewidzeniu. Obserwował. Może poznawał nas inaczej, nie z perspektywy szkolnych lekcji, może obmyślał dla nas role… kto tam wie. Zupełnie nie przypominał surowego, dyscyplinującego polonistę ze szkolnej ławy”.

Także Michał Jędraszczak przywołuje swoje refleksje: ” Nie miałem tego szczęścia, żeby Józek mnie uczył. Znałem go ze szkoły ale nigdy nie miałem z nim lekcji. Natomiast był znany, jako nauczyciel wymagający, również jeśli chodzi o wiedzę, a także o zachowanie. A nam ( aktorom Otwartego) na wiele pozwalał. Pokłady cierpliwości trzeba było mieć doprawdy wręcz anielskie. To dotyczy i Józka i Joli i niewątpliwie księdza Tadeusza, przecież te próby odbywały się w jego mieszkaniu. Rzeczywiście musiał mieć dużo cierpliwości…”

( …)Teatr nie korzystał z dotacji ani żadnej innej formy wsparcia finansowego. Nazwać, by go można zatem Teatrem Ubogim. ( …) Wszystko zdobywano własnym sumptem, Ale był też Teatrem Bogatym – niespożytą energią, entuzjazmem (…), tej niezwykłej młodzieży żarliwej i spontanicznej.

Lubiliśmy, po prostu spotkać i być ze sobą” – wspomina Michał.Początkowo zespół występował pod nazwą Teatru Młodzieżowego, by później przyjąć nazwę TEATR OTWARTY.

Teatr działał poza oficjalnym, instytucjonalnym systemem kultury i był przez ówczesne władze polityczne kontestowany, a organizatorzy, nauczyciele przecież, napominani i przestrzegani, co oczywiste, zważywszy, że sztuki wystawiane w kościele św. Apostołów, wymykały się cenzurze, a ich tematyka ( ..) nie korespondowały z (…) z programową indoktrynacją ideologiczną.

W latach 1983- 84 zaczynali od realizacji tekstów, które przywiózł ks. Aleksander Brzeziński. Były to „Gwiazda betlejemska” ( premiera w 1986) i ” Znak krzyża”, bez podanych autorów. Józef Barański zajął się adaptacją, lekko je „podrasował”, bowiem były one literacko nie najwyższego lotu. Najbardziej spodobał się „Puchar sumienia”. Ten tekst też został zaadaptowany przez reżysera dla potrzeb teatru. Wystawiono również sztukę Barańskiego „Synowie marnotrawni”.

Kasia i Tomek Śródowie wspominali z rozrzewnieniem tamte czasy. Poznali się w teatrze i później stali się małżeństwem. W „Znaku krzyża” – grali męża i żonę.

Kasia: Od prób nad spektaklem zaczęła się nasz przygoda teatralna.

Tomek – ” Trzeba sobie wyobrazić grupę młodzieży w wieku 14-15 lat , zupełnie zwariowani i przychodzi na próby nasz nauczyciel, którego w szkole po prostu baliśmy się, był surowy, a po lekcjach okazuje się, ze jest bardzo sympatyczną osobą , miłą , otwartą, z którym można porozmawiać, ba, nawet pożartować…Zaczyna z nami pracować nad spektaklem”.

Kasia – ” No to nie była najpierw praca, to było głupkowanie, opowiadanie sobie, co się wydarzyło w ciągu tygodnia..

Tomek – ” no takie towarzyskie spotkanie. A co robił w tym czasie reżyser Józef ? On patrzył na nas…”

Kasia …i po prostu się śmiał z nas! Ale w końcu trzeba było sięgnąć po teksty wejść na scenę. Przed premierą był zupełnie załamany, nie widział całości. Ale wyszliśmy, zagraliśmy i wszystko pięknie się ułożyło. Sądzę po latach, że Józek po prostu nam zaufał.

Tomek – ” Miał wszystko przemyślane, każdą role, każdą sytuację sceniczną. Był bardzo aktywny w czasie prób. Długo trwały próby? Jak Bóg dał, wyznaczona była data premiery i trzeba już grać. Dla nas tak młodych ludzi ten czas był inaczej pojmowany. Każdy piątek, to był czas święty, próba była najważniejsza. Ale po próbie znowu wariactwo, całe towarzystwo szło na dyskotekę.

Kasia – ” A Jola i Józef zostawali. Pracowali dalej.

(..) Teatr wpisał się w dość powszechny wówczas obyczaj. Tak czyniło wielu twórców profesjonalnych, niezależna myśl i sztuka chroniły się pod skrzydła Kościoła. Signum temporis – takie to były właśnie czasy i udzielający napomnień , napominać musieli, bo młodzież z Teatru Otwartego dezerterowała z frontu ideologicznego. A że upominając nie wykazywali się zbytnią gorliwością, chwała im za to. Dzięki temu teatr trwał. Nie pisano o nim w ówczesnej prasie, co najwyżej odnotowywano jego działalność i ludzi go tworzących w teczkach pewnego urzędu.

Śródowie skomentowali to w ten sposób: „Któregoś razu  „egzekutywa” zapytała Barańskiego , co tam robicie w kościele? – To przyjdźcie zobaczyć ? odpowiedział Józef.

Po wyjeździe z Szamocina z Szamocina księdza Murawskiego, nastąpił roczny okres przerwy, potem nastąpiła reaktywacja: wznowiono w 1991 ” Znak krzyża” . Udostępniona przez ks. Murczaka piwniczka nie sprzyjała próbom, była niska i było bardzo zimno – wspominają Jola i Michał.

(…) teatr nie mógł sobie pozwolić na wojażowanie (…) Każda sztuka była wystawiana co najwyżej dwa razy, można zatem powiedzieć, że był to Teatr Premierowy. Jedynej okazji do zaprezentowania się gdzieś w Polsce dostarczały pielgrzymki do Częstochowy, był więc Teatrem Pielgrzymującym.

W okresie „bezdomności”, była propozycja ze strony Domu Kultury, by tam kontynuować działania teatru ( ze strony dyrektora J. Kajrysa)

Tomasz Śróda – … ale zespół, działający dotychczas poza oficjalną instytucją, nie chciał zmienić swojej filozofii niezależności.

Chociaż Józef Barański w swym wspomnieniowym tekście pisze, że zapewniono w SZOK prawdziwą scenę i pomoc ze strony dyrekcji.

Ten teatr niepokoju moralnego bywał Teatrem Bezdomnym, bywał też Teatrem Wędrującym.

Otwarty pracował jeszcze nad sztuką BarańskiegoCud ojca Malachiasza” , opartej na znanej powieści o tym samym tytule i „Wszystko w porządku”. Ale odtwórca głównej roli musiał zrezygnować i próby przerwano. Praktycznie sztuka

” Wszystko w porządku” też nie została zrealizowana ( wiele lat później została wystawiona przez Teatr 44 w reż. autora).

Teatr przestał istnieć. Sprawiły to i trudne warunki ? w piwniczce? i to, że, młodzież, już po maturach wyjeżdżała na studia, a próby spotykania się w weekendy już nie bardzo się sprawdzały. TEATR OTWARTY przestał istnieć.

Pozostały wspomnienia, zachowane wyblakłe scenariusze, trochę zdjęć, powyciąganych ze starych rodzinnych albumów. I bardzo ważny dokument – tekst napisany przez reżysera i autora sztuk, Józefa Barańskiego, przekazany przez autora, za co mu dziękujemy!

A jednak dzięki wystawie , zorganizowanej w szamocińskiej bibliotece, prawdopodobnie z okazji święta teatru -Teatr Otwarty zaistniał oficjalnie wspomina Józef Barański.

Teatr Otwarty tworzyli w równej mierze wszyscy jego członkowie.

Był teatrem Joli Maciołek, Józefa Barańskiego i ks. Tadeusza Murawskiego a przede wszystkim uzdolnionej młodzieży z Szamocina.

Osoby, które występowały od założenia grupy lub były prawie do końca : Joanna Gzylkowiak ( Kaniewska ), Katarzyna Kulczyńska ( Śróda), Alina Magdziak ( Cholewińska Barbara Masina ( Cukras), Michał Jędraszczak, Karol Kus, Jacek Ratajczak, Tomasz Śróda i śp.Mikołaj Czech.

Występowali również: Sylwia Buciora (Chamczyk), Alina Lorkowska (Golińska), Mariola Pietrzyk ( Sobczyńska, MIlena Stromyło ( Kozłowska), Grzegorz Dąbek, Marek Górzyński, Jarek Magdziak, Dariusz Rybarczyk

Tekst Luba Zarembińska, zdj ęcia ze zbiorów Jolanty Maciołek oraz Katarzyny i Tomasza Śródów. Dziekujemy!

Realizacja programu stypendialnego ze środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego.

FINAŁ !!!

Teatr Stacja Szamocin zakończyła prezentacje i warsztaty w ramach projektu ” Teatrzyk zajechał – kontynuacja edukacji kulturalnej” , dofinansowanego ze środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego. Zagraliśmy 25 przedstawień lalkowych miniatur, które mogły być grane w szkolnych klasach, świetlicach na wsiach, w przedszkolach w Szamocinie i w okolicach. Dzięki dotacji dzieci z miejscowości, do których nie dociera artystyczny teatr, mogły obejrzeć 5 różnorodnych przedstawień o ciekawej tematyce w odmiennych konwencjach, użyciem lalek i formy przedmiotu. Do projektu zostali zaproszeni m.in aktorzy z Teatru Planeta M z Poznania ( Maria Lademann, Kinga, obecnie Ida Rybarczyk i Norbert Ogoniak) oraz Karol Bykowski ze Stacji Szamocin, którzy grali też z reżyserką.Dziękujemy wszystkim współorganizatorom a w szczególności Joli Ciesielskiej, która opiekowała się świetlicami w gminie Szamocin oraz aktualnie Sławie Sołtysiak. Również pani Magdalenie Sedlak z szamocińskiej szkoły oraz innym.

Teatrzyk zajechał! Powoli finał…

Powoli kończymy projekt „Teatrzyk zajechał! – kontynuacja edukacji kulturalnej”, współfinansowany przez Samorząd Województwa Wielkopolskiego.

Dziś fotki ze świetlicy w Jaktorowie. Razem z Lubą Zarembińską występowała Maria Lademann z Teatru Planeta M.

Premiera Teatru Stacja Szamocin w Gdyni Głównej

Janusz Bocian – Blackstorkstudio – Projekt plakatu

Luba Zarembińska – wybór tekstów, adaptacja, scenografia, kostiumy i reżyseria

Agata Mieniuk i Tymon Bocian – aktorzy

Maria Lademann, Jacek Rubczak i kaszubskie utwory ludowe – Piosenki

Hania Bembnista z Szamocina – wykonała elementy scenografii i kostiumu – dziękujemyGrażyna Rigall z Sopotu – lalki

LOGOMOTIV z Gdyni – wykonanie liter

Marzena Chojnowska – reżyseria świateł

Teatr GDYNIA GŁÓWNA – miejsce premiery

Alicja Kunikowska i Grzegorz Kujawiński z Teatru GG – promocja, marketing, obsługa widzów oraz rejestracja  videoPremiera zrealizowana dzięki pomocy finansowej Samorządu Województwa Pomorskiego w ramach stypendium Luby Zarembińskiej z Teatru Stacja Szamocin w ramach stypendium Luby Zarembińskiej z Teatru Stacja Szamocin